Maraton

Poprowadziłam maraton RPGowy. Plan zakładał standardowo, jedną sesję w tygodniu, w trybie nieregularnym i tak też się zaczęło.

Pierwsza sesja, wprowadzająca, poszła dobrze choć gracze dopiero się wczuwali a i ja musiałam ich wyczuć. Mimo początkowej „sztywności” sesja pozostawiła pozytywne odczucie i dobry feedback.

Zaczęło się dopiero od drugiej sesji – cztery dni i cztery sesje. Zaliczyłam po drodze dodatkowy motyw zniknięcia postaci (graczka była nieobecna na dwóch sesjach) a także panikę, że mi drużyna za szybko leci do przodu i mi fabułę rozwiążą w trybie ekspresowym. Ale tego nie zrobili. Początkowy bieg przez dżunglę wreszcie zwolnił, wydarzenia zaczęły się rozwijać i gracze skupili się na budowaniu relacji między sobą oraz na kontaktach ze światem, który ich otacza. Wreszcie zaczęło się to, co lubię najbardziej, czyli odgrywanie.

Trzeci dzień był dla mnie kryzysem. Feedback nie był zły ale sama czułam, że nie szło tak jak powinno, że położyłam poziom. Wyciągnęłam wnioski i dobrze się przygotowałam do czwartej.

Czwarta sesja to był mój debiut w klimacie grozy. Oczywiście wcześniej pojawiali się potężni wrogowie, zagrożenie życia czy niewola, ale teraz miało być strasznie, włos miał się jeżyć na ciele. Chciałam, żeby gracze byli równie przerażeni jak ich postaci.

Znaleźli się w wyjątkowym miejscu. Serce ogromnej dżungli, w którym leży zniszczona świątynia, miejsce obłożone klątwą. Miejsce, w którym błąkają się nieszczęsne dusze, umarli-nieumarli. Miejsce, w którym dżungla tańczy, myli tropy a oszalałe zwierzęta rzucają się bez zastanowienia na ofiarę

Po zakończonej sesji, o 2-ej w nocy, wiedziałam na pewno – udało się! Odkąd prowadzę (a będzie już rok, może dłużej) nie zebrałam tak pozytywnego feedbacku. Była groza, był klimat, była tajemnica i niebezpieczeństwo. Kompletnie wykończeni, po nieprzespanej spokojnie nawet jednej nocy, po podjęciu trudnej moralnie decyzji i kilku potyczkach drużyna dotarła do świątyni.

Gracze byli zachwyceni, ja byłam zachwycona. Było warto nie dosypiać przez te cztery dni. Teraz przede mną ciężka praca, żeby utrzymać ten klimat i żeby utrzymać poziom prowadzenia, bo sama sobie postawiłam wysoko poprzeczkę tą sesją.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s