Quentin 2015

Postanowiłam poświęcić temu konkursowi osobny wpis. Dlaczego? Zaraz zrozumiecie.

Quentin to konkurs na najlepszy scenariusz RPGowy. Wybierasz system, piszesz scenariusz, wysyłasz i już. Czekasz na efekty. Zabrałam się do tego dość wcześnie wiedząc, że to nie będzie łatwe. Najlepiej mi się na sesjach improwizuje i miałam wrażenie, że jako taki scenariusz jest ponad moje siły, ale doszłam do wniosku, że warto spróbować. Napisałam, poprosiłam kilu znajomych o recenzję, poprawiłam, wspaniała Ajsaf zrobiła mi piękne ilustracje i posłałam.

Bałam się strasznie feedbacku od sędziów na Coperniconie, ale zgodnie z zasadą „co nas nie zabije to nas wzmocni” poszłam na rozdanie Quentina. Niekwestionowanym zwycięzcą okazał się Marek Golonka, który zgarnął tak nagrodę główną jak i wyróżnienie. Tuż przed samym Quentinem dowiedziałam się, że jest on uznanym twórcą scenariuszy, więc z kimś takim nie da się konkurować. Ale cóż, czytałam zwycięski scenariusz – jest świetny.

Nie o tym, jednak, ma być ten wpis a o feedbacku właśnie. Opisując sam Copernicon wspomniałam o prelekcji, prowadzonej przez Poziomkę, o konstruktywnym feedbacku. Sama proszę moich graczy o taki, i moim mistrzom gry również go robię. Poziomka uporządkowała moją wiedzę i uświadomiła mi, że do feedbacku trzeba się przygotować i podejść do niego poważnie.

Sędziów na Quentinie było dużo, już nie pamiętam ilu, każdy z nich wygłaszał swoją opinię na temat scenariusza. Ponieważ z biorących udział byłam tylko ja i Marek, nasze poszły na pierwszy ogień i zostały gruntownie przeanalizowane. Feedbacki dla mnie bardzo mi się podobały. Sędziowie wypowiadali się konkretnie, wskazali rzeczy dobre i te, które wymagały poprawy. Każdy z nich podkreślił, że powinnam spróbować za rok bo mam potencjał, który powinnam rozwijać. Gdyby Marek wysłał tylko jeden scenariusz wyróżnienie było by moje. Czułam, że jestem na dobrej drodze. Aż do ostatniej osoby. Jako ostatni wypowiedział się sekretarz kapituły. Nie wiem kim jest facet i jakie ma kompleksy, ale to jak mnie potraktował odbija mi się gorzką czkawką do dziś. Zmieszał mnie i mój scenariusz z błotem, w dodatku się tym chełpiąc i pozując na mega autorytet. I wiecie co? Stanęła mi wtedy przed oczami prelka Poziomki o feedbacku. Zresztą, sama Poziomka miała taką minę słuchając tej wypowiedzi, jakby zjadła co najmniej wiaderko cytryn. Nie życzę nikomu takiego doświadczenia. W tamtej chwili byłam pewna, że już nigdy nie napiszę żadnego scenariusza i nie wystartuję w żadnym konkursie. A jeśli ktoś z Quentina ten tekst przeczyta to proszę, zastanówcie się nad tym, kto zasiada w kapitule. Ja mam dość silną psychikę i wiele krytyki już, w różnej formie, słyszałam, ale czegoś tak przykrego i poniżającego dawno nie doświadczyłam.

W każdym razie moje wcześniejsze postanowienie, że za rok znów wyślę scenariusz kompletnie zbladło. Jest już koniec stycznia a ja nadal nie wiem, czy wyślę. Szczerze mówiąc nie mam odwagi. Czas pokaże, czy ją znajdę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s