02 Wybór

Stojąc nad podejrzaną dziurą zaczęliśmy się naradzać co dalej. Zawłaszcza że nikt z nas nie wiedział z czym ma doczynienia. Tarsit oznajmił, że dalej nie idzie, podziękował nam za wspólną podróż i ruszył w swoją drogę. Nagle, zanim ktokolwiek z nas zdążył zareagować, Salazar wykonał w powietrzu piękne salto i skoczył wprost do studni znikając nam z oczu. Popatrzyliśmy na siebie niepewnie. Instynktownie się rozejrzałam i dostrzegłam górującego nad trawami trolla, który się nam przygląda ciekawie. Ostrzegłam drużynę a troll widząc, że został dostrzeżony ruszył w naszym kierunku. Miecz i tarczę pozostawił zawieszone więc nie wyglądało jakby miał złe zamiary. Przywitał się przedstawiając się jako Gharth i zapytał czy wiemy jak dotrzeć do najbliższego miasta. Durgol jednak szybko zwietrzył przydatność silnego Dawcy Imion i zaczął go namawiać żeby nam pomógł z nietypową studnią a my zaprowadzimy go do miasta. W końcu troll się zgodził, obwiązał Miriel sznurem i powoli spuścił do studni. Kiedy jej stopy dotknęły błękitnego dysku ten ugiął się nieznacznie a potem wciągnął ją wyszarpując linę z rąk trolla. Nie było innej rady, najpierw Durgol, później ja z Hator na rękach i na końcu Gharth wskoczyliśmy do studni.

Kilka błękitnych błon przetransportowało nas na dno szybu, kończąc naszą podróż niezbyt miłym klapnięciem na siedzenia z dość sporej wysokości. Kamienny korytarz w którym się znaleźliśmy rozwidlał się tutaj na dwie odnogi. Jedną z nich Durgol wskazał jako szyb kopalni a z drugiej nadeszła Miriel. Kazała nam być cicho i oznajmiła, że kawałek dalej jest pomieszczenie, w którym słychać głosy Dawców Imion. Salazar został w korytarzu pilnować ich. Poszliśmy więc za Miriel i faktycznie zobaczyliśmy Salazara, który wpatrywał się w zamknięte drzwi na końcu korytarza. Próbowaliśmy ustalić co robimy dalej gdy troll po prostu podszedł do drzwi i zapukał. Rozmowy w środku ucichły. Nagle Miriel zamarła bez ruchu. Otrząsnęła się po dłuższej chwili i powiedziała, że po drugiej stronie drzwi jest Mistrz Żywiołów i że zapraszają nas do środka. Nie zamierzają zrobić nam krzywdy. Weszliśmy więc.

Naszym oczom ukazał się ciekawy widok. Wielka, czysta sala z rozłożonym pośrodku kocem i masą rozstawionego na nim jedzenia. Na kocu siedział elf, wyglądający na bardzo bogatego, omak spokojnie skubał jakieś owoce, troll o zakręconych rogach i brązowej skórze spokojnie wcinał całego kurczaka a pod sufitem latał wietrzniak o jasnozielonych włosach i ruchomych tatuażach na ciele. Elf powitał nas miło. Przedstawił się jako Elianor Heiss, wnuk Eliandera, którego grobowiec niedawno odwiedziliśmy, Mistrz Żywiołów ósmego kręgu. Trolla przedstawił jako Gniotka, Wojownika trzeciego kręgu zaś wietrzniaka jako Higruna, Kawalerzystę piątego kręgu. Również się przedstawiliśmy a Gharth od razu zakumlował się z Gniotkiem i zaczął pochłaniać jedzenie. Pozostałam przy samym wejściu czekając na rozwój wydarzeń. Niestety żeby pozbyć się natrętnego wietrzniaka musiałam mu pozwolić pogłaskać Hator. Całe szczęście że kocica w pełni mi ufa i nie próbowała mu niczego odgryźć.

Elianor oznajmił nam że księgi należą do niego bo dostał je w spadku od swojego dziadka i że pragnie zreaktywować kopalnie, które kiedyś się tutaj znajdowały i świetnie prosperowały. Durgol od razu zwietrzył interes i zaczął namawiać elfa do spółki. Przerwaliśmy te radosne marzenia o własnej kopalni pytaniem o zamordowanych archeologów. Elf przyznał, że to ich robota, że jego ludzi trochę za bardzo poniosło i jak przybył na miejsce było już za późno. Zaczęliśmy się więc zastanawiać co teraz z naszym zleceniem. To będzie kolejne nie wykonane zadanie czyli kolejny brak zapłaty. Słysząc to Elianor zaproponował nam, że on da nam zlecenie. Jego dziadek podarował kiedyś pewnemu magowi z miasteczka zwanego Radan księgę zwaną „Ścieżka Magii Ognia”. Wiedza zawarta w księdze miała pomóc temu magowi w zabezpieczeniu kaeru, który wieś budowała. Kaer zapewne został już otwarty i elf bardzo chciał by odzyskać ową księgę. Widziałam że moja drużyna bez zastanowienia chce przyjąć to zlecenie wymogłam więc na nich żeby choć sprawdzili autentyczność słów owego elfa. Bez sprzeciwu pokazał nam odpowiednie dokumenty włącznie z listem dziękującym za użyczenie księgi jego dziadkowi. Uspokojeni zgodziliśmy się spróbować dostarczyć mu ową księgę. Elf wyprowadził nas na zewnątrz. Wypoczęci i posileni ruszyliśmy w kierunku nienazwanej jeszcze dżungli, na północ od Morza Aras. Miriel zdecydowała, że kiedy pojawi się gołąb z Trawaru odeślemy go z informacją, że nie będziemy już dłużej dla nich pracować.

Po dość spokojnej podróży dotarliśmy do dżungli. A raczej do niewielkiej wioski na jej skraju. Salazar wraz z Gharthem od razu pobiegli do pobliskiego jeziora, jeden by się porządnie wymoczyć, drugi by uprać wreszcie koszulę, którą Higrun w kopalni pięknie umalował na różowo… Miriel z Durgolem poszli do karczmy by zasięgnąć języka i dowiedzieć się czegoś o dżungli a ja z Hator zaczęłam się rozglądać za kimś, kto mógłby mi powiedzieć co nas czeka pod tymi przepięknymi drzewami. Dostrzegłam w końcu dwóch Dawców Imion wyglądających na Głosicieli Jaspree. Bardzo stary krasnolud i młody człowiek z zaciekawieniem przyjrzeli się Hator. Krasnolud, Elanor, okazał się mistrzem człowieka o imieniu Leny. Zapytał mnie czy może pogłaskać Hator, odparłam że tak ale nie dałam krojenowi znaku że ma na to pozwolić. Tymczasem Hator dała się pogłaskać i nawet wyglądała na zadowoloną. Wiem już, że można ufać temu krasnoludowi. Głosiciel zapytał mnie jak obłaskawiłam krojena a ja opowiedziałam mu historię naszego spotkania, nieszczęśliwego upadku do wilczego dołu i jak zaczęłam się opiekować rannym kotem bo mi się jej żal zrobiło. Krasnoludowi opowieść bardzo się spodobała i chętnie udzielił mi informacji na temat dżungli. Opowiedział o ciemnozielonych trawach, których zapach powoduje błogość i zwabia żywe istoty by później się nimi posilić, o Wikłaczach, czyli drzewach na kształt naszych Namorzynów, które także żywią się mięsem, o niebezpiecznych Krwawych Małpach i komarach, które zarażają dziwną chorobą. Powiedział także, że w dżungli zamieszkują ludzkie plemiona, które są dość przyjazne i można się z nimi porozumieć ale też żyją tu t’skrangi zajmujące się polowaniem na Dawców Imion i tych lepiej unikać. Był na tyle uprzejmy że podarował mi słoiczek maści, która odstraszy groźne komary. Podziękowałam mu za wszystko i ruszyłam do karczmy.

Po drodze wpadłam na Salazara i Ghartha. T’skrang wprost tryskał szczęściem po porządnej kąpieli. Weszliśmy do karczmy i okazało się, że Miriel i Durgol niczego się nie dowiedzieli bo karczmarz kazał im zapłacić za informacje. Salazar zamówił więc piwo, zrobiliśmy zakupy i poszliśmy nad jezioro żeby się przespać. Rano ruszamy w dżunglę.

Wreszcie czuję się jak w domu. Wilgoć, ciepło, zapach ziemi i kwiatów, dzika roślinność, półmrok, mnogość zwierząt. Jak dobrze. Obie z Hator tryskałyśmy humorem już po kilkunastu minutach, czego nie można powiedzieć o naszych towarzyszach. Patrzyłam na nich jak postękują, jak brną spoceni przez gęste poszycie i męczą się dużo bardziej niż normalnie. Przez chwilę zrobiło mi się ich żal ale pomyślałam, że po kilku dniach na pewno pokochają dżunglę równie mocno jak ja. Chociaż po „ataku” wesołych małpek, które zrzuciły Miriel na głowę jakiś słodki owoc i ostrzeżeniu przed deszczem pijawek nie jestem już taka pewna, czy dżungla przypadnie im do gustu. Zwłaszcza że w końcu trafiliśmy na t’skrangi, które, całe szczęście, postanowiły nas nie atakować zaś kolejnej nocy odwiedził nas Feluks, na którego terytorium się zatrzymaliśmy, i nabawił Durgola niemal zawału serca kiedy wyrósł tuż za nim i próbował zaatakować. Szczęściem Hator ostrzegła mnie na tyle szybko, że zdążyłam zawładnąć wielkim kotowatym i odesłać go zanim zrobił komukolwiek krzywdę. Robi się coraz ciekawiej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s