Zakochaj się w Barsawii – potęga Throalu

zakochaj-się-w-Barsawii

Zdjęcie z moich prywatnych zbiorów. Portugalia.

Chcesz poznać Barsawię powiadasz? Pytasz, co zachwyca w tej niezwykłej krainie? Czemu jest tak ciekawa i pełna tajemnic? Dobrze trafiłeś. O Barsawii wiem niemal wszystko. No, przynajmniej o tej bardziej cywilizowanej części, jeśli wiesz co mam na myśli… Ale Wielki Targ znasz, tak? Nie? Jak to możliwe? Wszak jesteśmy w najsłynniejszej karczmie w całych górach Throalskich! Nie znajdziesz drugiej takiej jak „Odważny Wojownik” w całej Barsawii! To skąd Ty się wyrwałeś? Z kaeru? Albo nie, nie mów, nie chcę teraz wiedzieć. Wszak mam snuć opowieść a słuchanie Twojej, na pewno niezbyt fascynującej, historii tylko by mnie rozpraszało. Uznam, że dopiero się narodziłeś i opowiem wszystko po kolei. Tylko zamów więcej miodu – to będzie długa opowieść…

Skoro jesteś nietutejszy to muszę Cię ostrzec. Jakkolwiek Wielki Targ mógł Ci się wydawać kolorowym, gwarnym i przyjaznym miejscem za dnia, to po nocy lepiej się nie włóczyć po ulicach. Wiem co mówię i radzę posłuchać dobrej rady. Jak chcesz coś kupić, albo sprzedać, to idź do Hithorna. Co prawda to wietrzniak ale ma głowę na karku i umie robić interesy. Kupi wszystko co magiczne i jeszcze papiery na to załatwi. Tutaj na wszystko musisz mieć papier. Nie dajcie Pasje, żebyś kupił coś bez świstka bo Cię z miejsca o szmuglerkę posądzą. A nie wiem co gorsze, wpaść w łapy orkowych pomagierów Clystone’a czy podpaść Szybkiemu Cieniowi. Ten drugi, podobno, jest śmiertelnie groźny dla swoich wrogów. Chociaż słyszałem, nie dalej jak wczoraj, w „Żonglującej Cieniopłaszczce”, to podobna do „Wojownika” karczma, całkiem niedaleko stąd, że zaginął czyjś dzieciak i, podobno, trafił na nielegalną arenę walk, zorganizowaną przez pomagiera Szybkiego Cienia. Plotki głoszą, że ów pomagier jest szalony. Może nawet służy Horrorowi… Szkoda dzieciaka. Pewnie żyw stamtąd nie wyjdzie. Zastanawiam się, czy Szybki Cień wie o tym całym podziemiu.

Ale nie o tym miałem mówić. Wielki Targ jest dużo przyjemniejszym miejscem, przynajmniej moim zdaniem, niż Królewski Bazar. Co prawda nie ma w nim ładu ni składu ale ma to swój urok. Nie znajdziesz tutaj numerów, czy dokładnych nazw ulic, nawet Królewski Trakt nazywają zwyczajnie Drogą. No i te budynki… Każdy inny. Jakby jakiś szalony artysta robił eksperyment i średnio mu to wyszło. Moja t’skrandzka dusza bardzo cierpi patrząc na te niektóre koszmarki. Nie wiem, czy wiesz, ale my t’skrangi jesteśmy znane z artystycznego smaku i wyczucia stylu. Nie znajdziesz wspanialszego artysty niż t’skrang. Nasze rzeźby, kosze, obrazy, naszyjniki, nawet nasze sztućce zachwycą każdego Dawcę Imion. No może poza elfami ale one są tak pyszne i zarozumiałe, że nie dostrzegłyby piękna nawet gdyby go nim walnąć w te nadęte główki. Oczywiście same twierdzą, że tylko ich sztuka godna jest być nazywana sztuką, ale jeśli mam być szczery to mnie nie zachwyca. Zimna i bezosobowa. Zapewne wynika to z ich tragicznej historii. Ale o tym później.

Wróćmy do Królestwa Throalu. Jak już znudzi Cię gwar Wielkiego Targu i zapragniesz nieco innych doświadczeń wybierz się na wycieczkę do Wewnętrznego Królestwa. Może udało Ci się dostrzec bramy Throalu kiedy tu przybywałeś? Nie? To gwarantuję Ci, że Cię zachwycą. Trzy potężne łuki trzymają dwie pary dwuskrzydłowych drzwi. To zapierająca dech w piersiach konstrukcja stworzona przez najwspanialszych magów, inżynierów i kowali. Bramę wykonano z umagicznionego kamienia, samo drewno zostało wzmocnione esencją ziemi i drewna, zaś ramy żelazem i orichalkiem. Oczywiście pozostają one otwarte od dnia zakończenia Pogromu, czyli od 1420 roku kalendarza throalskiego. Nawet podczas późniejszych wojen brama pozostała otwarta. I pozostanie. Chyba, że znów nadejdzie Pogrom, ale miejmy nadzieję, że to się nie wydarzy. Zresztą bramę można otworzyć i zamknąć za pomocą zaklęć, które znają tylko najbardziej zaufani magowie królestwa. Albo z pomocą stada najpotężniejszych zwierząt. Chociaż nie wiem, czy ten drugi sposób jest wygodny. Na bramie zastaniesz trzydziestu sześciu strażników. Ale nie obawiaj się. Ich jedyną rolą jest uprzejmie pytać podróżnych dokąd zdążają i na jak długo oraz dobrze wyglądać, żeby ewentualni wrogowie wiedzieli, że z Throalem lepiej nie zadzierać. A tych nam, jak zapewne wiesz, nie brakuje.

No nie patrz na mnie z takim powątpiewaniem. Wszak chyba wiesz, że Thera ostrzy sobie zęby na prowincję już od jej otwarcia? Tylko patrzeć jak Kanidris straci cierpliwość i rozpęta się tutaj całkiem spora burza. Co prawda nasz młody król, Neden, dostał niezłego łupnia nad polami Prajjora. Żeby tak narazić flotę! Doprawdy. Widać, że w gorącej wodzie kąpany. Z drugiej strony nie ma co się dziwić. Najpierw porwał go ten szalony mag, na zlecenie Theran oczywiście, i poddawał jakimś okrutnym eksperymentom, ponoć nawet Horrorowi go ofiarował i gdyby nie jeden z wielkich smoków to już by było po królu. Później otruli mu ojca a w końcu Triumph, therański Behemoth, wylądował w samym sercu Barsawii, na wzgórzu Ayodhya. Nie dość, że to święte miejsce dla wszystkich mieszkańców, gdyż rozpoczyna szlak pielgrzymki do Domu Syrtis to jeszcze zablokowali tą twierdzą Żywogłaz i wielu obsydian oszalało. To się król uniósł i w gniewie rzucił wojska na Triumfa. A że poniósł ogromne straty to było do przewidzenia. Chociaż uszkodził Behemotha, więc trzeba mu przyznać, że jakiś sukces odniósł. Tyle, że teraz twierdza nie odleci, bo nie może, a pokonać jej nie sposób, więc mamy pewien impas.

O czym to ja mówiłem? A! Tak. Zagrożenia.

No a Ioposi? Przecież całkiem niedawno opanowali, i to po cichu, całe Jerris. Plotki głoszą, że chcą się stać trzecią siłą polityczną i kiedyś zdeklasować Throal. Na co mają, moim zdaniem, całkiem spore szanse, zważywszy na fakt, że rodzinka Denairastas nie ustępuje Theranom pod względem potęgi magicznej. W dodatku trzyma swoich poddanych za mordy, że się tak kolokwialnie wyrażę. „Uhl jest naszym panem. Uhl jest naszym światłem. Uhl jest naszym wszystkim.” czy jakoś tak brzmiały te brednie. Trzeba to deklamować na bramie zanim Cię wpuszczą do miasta, dasz wiarę? Dopóki mnie to nie spotkało byłem przekonany, że to elfy mają największe ego w Barsawii. A spróbuj powiedzieć cokolwiek niemiłego na rodzinę rządzącą… Natychmiast znikniesz w niewyjaśnionych okolicznościach. Muszę jednak przyznać, że zbudowali sobie całkiem przyjemne gniazdko. Czyściutko tam, wszyscy uśmiechnięci, życzliwi, mili. Żadnego żebraka czy choćby śmiecia na ulicy. Wysoki połysk, mówię Ci. Tylko wolność osobista taka nieco therańska. Chociaż oficjalnie klan Denairastasów jest zaprzysięgłym wrogiem tak Throalu jak i Thery to ja tam bez trudu dostrzegam wpływy kultury Imperium.

Tylko nie wiem co oni widzą w Jerris. To chyba najgorsze miasto jakie widziałem. Nawet Kratas ma więcej życia i koloru. Może to bliskość Zatrutego Lasu a może wpływ niedalekich pustkowi? Nie wiadomo co sprawiło, że miasto jest takie szare i ponure. Wszędzie pełno pyłu a Dawcy Imion chodzą jak w transie. Jeśli Cię tam kiedyś nogi poniosą lepiej miej dobre towarzystwo. Wierz mi, że choćby Cię ćwiartowano pośrodku ulicy nikt nie zwróci na to uwagi. A nawet jeśli zwróci to zanim zbierze się, żeby cokolwiek zrobić to już będzie po Tobie. Odniosłem wrażenie jakby mieszkańcy pozamieniali się duszami z obsydianinami – są powolni i mają strasznie długie procesy myślowe.

Ale, ale, ja tu o odległych miejscach a wrogów króla aż tak daleko szukać nie trzeba. Wystarczy na doradzców popatrzeć. Selenda Uerawen. Głowa największego domu kupieckiego w Throalu i jedna z wieloletnich doradczyń króla. Głośno i przy każdej okazji deklaruje swoje zamiłowanie do Imperium. Uważa, że Neden powinien przyjąć Therańczyków z otwartymi ramionami. Król trzyma ją przy sobie chyba tylko ze względu na starą dobrą zasadę, która mówi, żeby trzymać przyjaciół blisko a wrogów jeszcze bliżej. Oby mu się to kiedyś czkawką nie odbiło. Selenda to sprytna krasnoludka. Ma głowę na karku. Jeśli miałbym powiedzieć coś od siebie na jej temat to rzekłbym, że ta kobieta coś niecnego kombinuje. Doszły mnie słuchy, że szuka Adeptów do eskorty karawany. Zważywszy na fakt, że Selenda nigdy nie ochraniała swoich karawan Adeptami, jest to wielce podejrzane. Zwłaszcza, że w półświatku rozeszła się plotka, że ze sklepu Hithorna zniknął niezwykle cenny artefakt, który, ponoć, jest całkiem potężną bronią.

Jesteśmy, obaj, tylko pyłem w wielkiej politycznej grze, więc nikt nie będzie robił Ci trudności w czasie wycieczki po królestwie. Królewski Bazar na pewno Cię zainteresuje. Jest kolorowy, zresztą jak cały Throal, krasnoludy kochają się w jaskrawych, nie pasujących do siebie kolorach, rozświetlony i dziwnie gwarny. Czemu dziwnie? To ogromna jaskinia, wyłożona kryształami i mozaikami, dźwięk w niej się potęguje i zwielokrotnia. Dlatego panuje tam dużo większy hałas niż na zewnątrz. Ale nie martw się, szybko przywykniesz. Bazar jest niezwykle uporządkowany. Każdy rodzaj towarów ma swój określony obszar handlowy. I tak, żeby kupić jedzenie wystarczy udać się w lewą stronę i dojść do krańca bazaru zaś żeby kupić zwierzęta trzeba iść kilkanaście metrów prosto od wejścia do serca bazaru, co, moim skromnym zdaniem, jest nieporozumieniem, bo jak można urządzić rzeźnię w centrum bazaru? Ta wszechobecna krew! Ten smród! Okropieństwo. A przed tym, uroczym inaczej, miejscem ustawiono stragany z perfumami! Dasz wiarę? Jakby to mogło złagodzić smród zwierząt. Doprawdy ciężko zrozumieć czasem krasnoludzką logikę.

O ile piękno tego miejsca może Cię zachwycić, o tyle niech Cię nie zdziwią slumsy, zwane przez miejscowych dahnat, które zobaczysz tuż obok. Krasnoludy, budując swoje królestwo, umyśliły sobie, że im dalej od drzwi tym bezpieczniej. Dlatego przy samym bazarze znajdziesz najbiedniejsze domy, zaś żeby dostać się do komnat królewskich trzeba przewędrować niemal cały Throal. Ciekawostką jest to, że domy często zmieniają właścicieli. Jeżeli naprawdę chcesz pracować bardzo szybko awansujesz w hierarchii i przenosisz się dalej, zaś na Twoje miejsce wchodzą przybysze szukający szczęścia w stolicy. To bardzo ciekawy system i dobrze się sprawdza. Na tyle dobrze, że król Valurus podjął decyzję o zbudowaniu kolejnych miast w głębi królestwa, żeby pomieścić wszystkich napływających przybyszów. Nie wyobrażam sobie jak to królestwo będzie funkcjonowało po oddaniu tych nowych dzielnic. Już teraz odległości podają Ci tam w godzinach drogi i trzeba bez końca przemierzać rozległe korytarze i kilometry schodów żeby się gdzieś dostać. Darem Pasji, tak mi się wydaje, jest niezwykła woda. Na półpiętrach meandrów klatek schodowych zbudowano liczne fontanny, których woda w niezwykły sposób koi ciało. Tylko dzięki niej można jakoś przeżyć te wspinaczki.

Nie zapomnij odwiedzić Wielkiej Biblioteki. Znajdziesz tam ogrom informacji na każdy temat. Królestwo bardzo przywiązuje wagę do wiedzy. Do tego stopnia, że każdy, kto ma coś do napisania, zostanie przyjęty z otwartymi ramionami a jego dzieło, nawet wątpliwej jakości, przyjęte do zbiorów biblioteki. W każde Święto Ziemi skrybowie przyjmują od Adeptów ich dzienniki i zapiski z podróży nagradzając ich nawet całkiem sporymi kwotami pieniędzy. To cenne źródło wiedzy. Wiadomo, że Adept wlezie wszędzie, wszystko chce zobaczyć i wszystkiego doświadczyć. Jeżeli przeżyje i zechce opisać swoje doświadczenia tym lepiej dla tej rozsądniejszej części populacji.

Widzę, że dobry alkohol wyraźnie Ci przypadł do gustu, a i podjeść sobie lubisz, z tego, co obserwuję, więc zainteresuje Cię, zapewne, przekrój karczm w królestwie. A jest tego sporo, do wyboru do koloru. W „Błękitnym Słońcu” spotkasz ambasadorów miast, w „Kryształowej Tarczy” trafisz na Zbrojmistrzów i kowali zaś w „Platynowym Karaluchu” zbierają się miłośnicy insektów. Koniecznie odwiedź „Smaczną Tundrę”, prowadzi ją ork, Dwalis, który jest chyba największym plotkarzem w całym królestwie. Oczywiście nie próbuj mu zdradzać swoich sekretów, chociaż do najrozmowniejszych istot to Ty nie należysz, więc bym się o to nie kłopotał, ale jeśli chcesz poznać okoliczne plotki bez trudu wyciągniesz je od gospodarza tego zacnego przybytku. Przy okazji moja rada – nie zamawiaj tam potraw warzywnych, są obrzydliwe! Natomiast jeśli chodzi o mięso „Smaczna Tundra” nie ma sobie równych. Za to od „Płatka Nektaru” trzymaj się z daleka. To wietrzniacka karczma, która teraz stała się ostoją szaleńców. Ponoć co noc odbywają się tam wyścigi wietrzniaków na zoakach. Słyszałem jak kupcy i okoliczni mieszkańcy skarżyli się na hałas i tłok, no i na zablokowany całkowicie korytarz. Ponoć straż już interweniowała ale pojawiły się pogłoski, że ci ścigający się kawalerzyści są członkami legendarnego kultu Vestriala, który zwie się Wściekli Prześmiewcy. Uważają, że wprowadzenie dziwnego, szalonego zachowania do zdrowego i stabilnego Throalu uczyni ich magię silniejszą. Dla mnie to brzmi jak brednie szaleńca, ale straż ma niezły problem z tymi kawalerzystami. Pewnie będą musieli wynająć Adeptów żeby zrobili z tym porządek, wszak nikt lepiej od Adepta nie uspokoi szalonego kultysty. Pominąwszy już fakt, że nikt nie jest na tyle nierozważny żeby próbować.

Throal to nie tylko Królewski Bazar czy Wielka Biblioteka. To także siedem wspaniałych miast. Wspomniałem Ci już, że król Valurus III nakazał budowę dwóch dodatkowych. Te siedem, które funkcjonuje w tej chwili to Bethabal, Hustane, Oshane, Tirtaga, Valvria, Wishon i Yistane. Każde z nich ma swojego nadzorcę, swoją wewnętrzną politykę czy zwyczaje. Gdyby w Throalu wybuchła jakaś wojna czy rozpętały się zamieszki wcale nie jest pewne, że miasta stanęłyby po tej samej stronie. Prędzej bym się spodziewał zażartej walki o wpływy. Szczęściem na razie panuje w nich spokój i oby tak zostało.

Ale Throal to nie tylko miasta i karczmy. Góry Throalskie są pełne drogocennych minerałów i kruszców. Znajdziesz pod górami srebro, złoto, miedź a nawet orichalk. Kopalnie, znajdujące się na rubieżach wewnętrznego królestwa, stanowią całą siłę napędową miasta. Oczywiście nie można ich zwiedzać, ale gdybyś chciał się zatrudnić do pracy to na pewno znajdzie się tam dla Ciebie miejsce. Chociaż ostatnio w kopalniach źle się dzieje. Ciągle jakieś zawały, osunięcia. Nie ma dnia żeby ktoś nie został ciężko ranny albo nie zginął. Niektórzy mówią, że nocą dochodzą stamtąd potępieńcze jęki ale jakoś nikt się nie kwapi żeby to zbadać.

Reszta Barsawii? Inne miasta, pytasz? Oczywiście, że mogę Ci opowiedzieć dużo więcej o tej pięknej i niebezpiecznej krainie. Zamówmy jeszcze solidną porcję napitku i przygotuj się na wycieczkę po prowincji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s