15 Klasztor

Głośne powarkiwania na zewnątrz zaniepokoiły Hator. Wyjrzałam ostrożnie zza wody.

„Znaleźli broń.” – poinformowałam towarzyszy. – „Dwóch nie żyje, chyba się pokłócili. Ale reszta już zerka na wodospad. Mamy mało czasu.”

Miriel podniosła się gwałtownie, podeszła do wodospadu. Po chwili woda zaczęła błyskawicznie zamarzać tworząc przed nami niezwykłą lodową rzeźbę.

„To ich powstrzyma na jakiś czas.” – kiwnęła głową zadowolona i znów usiadła nad księgą.

Przez taflę lodu widziałam zniekształcone twarze ogrów. Gwałtowne zamarznięcie wodospadu powstrzymało ich nie dlatego, że nie mogli przejść a dlatego, że było to coś niezwykłego, coś czego nie rozumieli, coś, co ich mózgi musiały dopiero przetworzyć.

„Jak jest po elfiemu życie?” – wyrwał mnie z zamyślenia głos Borgila wyraźnie poirytowanego bezczynnością.

„Życie to nie jest dobre hasło.” – zaoponowała Miriel. – „Dla elfów życie nigdy nie jest poświęceniem.”

„To wymyślcie coś wreszcie!” – Borgil puścił szablę, przepchnął się koło mnie i wyjrzał ostrożnie na zewnątrz. – „Wiecznie tak nie będą stali.”

„Nadal uważam, że hasłem są Księgi Cierpienia.” – obstawała przy swoim Miriel.

„To kto mówi hasło?” – Durgol spojrzał na Borgila.

„Księgi cierpienia nie pasują.” – wtrąciłam się. – „Uważam, że osoba, która otwiera powinna sama zdecydować, które hasło.”

Znów zapadło milczenie. Czułam, podobnie chyba jak Borgil, że wzrasta we mnie irytacja. Tkwiliśmy tam jak zwierzę w potrzasku nie robiąc absolutnie nic żeby się z niego wydostać. Wreszcie nie wytrzymałam.

„Słuchajcie.” – odezwałam się. – „Nie mam pojęcia czy trafię ale uważam, że jeśli coś pójdzie nie tak macie większe szanse się stąd wydostać z Borgilem u boku niż ze mną. Powiedz mi Miriel jak w elfim brzmią Góry Delaryjskie, spróbuję. Jak mi się nie uda będziecie mieli jeszcze jedną szansę.”

Miriel skinęła tylko głową. Kilka razy powtórzyła mi nazwę, żebym miała pewność, że dobrze ją wymawiam, po czym wydałam zwierzętom rozkaz słuchania Miriel i położyłam dłoń na szabli. Kiedy przyłożyłam drugą do wyznaczonego miejsca poczułam jak magia wiąże moją dłoń z kamieniem drzwi. „Mynbruje miej mnie w swojej opiece” – pomyślałam a głośno powiedziałam wyuczone hasło.

Siła zaklęcia, które we mnie uderzyło, była porażająca. Zdezorientowana odsunęłam się od drzwi i opadłam na ziemię tuż przy skale.

„Nie zmarnujcie drugiej szansy.” – jęknęłam, po czym zanurzyłam się w ciemność.

Gdy Raven zemdlała Hator i Szafir rzuciły się wściekle na kamienne drzwi, kierując się zwierzęcą logiką. Niemal w tym samym czasie ogry przestały się gapić z rozdziawionymi gębami na zamrożony wodospad i wpadły na myśl, że można wejść bokiem, omijając taflę lodu, a także spróbować ją rozbić.

Borgil wykorzystał brak Raven i połączył się mentalnie z Hator. „Spokój” – wydał polecenie a kotka usłuchała zerkając na niego wciąż z furią w oczach. – „To nie wina drzwi. To ogry zraniły twoją panią.” Hator warknęła w kierunku wejścia. Z dwóch stron już wchodzili pierwsi napastnicy.

Durgol zablokował jedną stronę wodospadu a Borgil na wierzchowcu drugą. Miriel krzyknęła do Hator, żeby stała spokojnie ale kiedy Durgol, mimo pomocy magicznej Mistrzyni Żywiołów, przewrócił się pod kolejnym ciosem ogra, elfka, mamrocząc pod nosem „Raven mnie zabije” wydała kotce rozkaz „Broń Durgola”, sama zajęta pomocą Borgilowi. Krojen nie potrzebował więcej. Czarna furia kłów i pazurów w jednej chwili znalazła się przy gardle blokującego wejście ogra. Jedno mrugnięcie wystarczyło krojenowi żeby rozszarpać tętnice. Bluznęła krew a ogr ciężko zwalił się na ziemię tuż obok krasnoluda. Borgil dzielnie odpierał napastników z drugiej strony.

Głuche uderzenia i trzask pękającego lodu uświadomiły drużynie, że czas kończy im się dramatycznie szybko. Hator położyła trupem trzeciego ogra ale sama została przy tym mocno ranna. Strumienie wody runęły z góry uwolnione z okowów lodu a pięć zwalistych sylwetek już wkraczało do jaskini.

„Miriel zrób coś!” – wrzasnął Borgil jednocześnie zasłaniając elfkę, którą upatrzył sobie za cel jeden z ogrów.

Miriel podbiegła do drzwi, chwyciła szablę, przyłożyła dłoń i głośno powiedziała „Shosara” zaciskając powieki, gotowa na cios potężnego zaklęcia ochronnego.

W jaskini rozległ się zgrzyt. Ogromne kamienne drzwi ustąpiły, wsuwając się w ścianę i odsłaniając ciemne, zakurzone wnętrze klasztoru Głosicieli Mynbruje. Na ten widok ogry, w panice, zaczęły uciekać. Drużyna odetchnęła z ulgą. Dopiero po chwili Durgol opadł ciężko na ziemię zaś Miriel pochyliła się żeby ocucić Raven.

Kiedy świadomość wróciła jaskinię zaścielały trupy ogrów. Wokoło unosił się metaliczny zapach krwi. Poprawiłam się nieco i syknęłam z bólu.

„Co się stało?” – zapytałam nieco nieprzytomnie.

„Zemdlałaś. Wpadły ogry. Otworzyłam drzwi. Ogry uciekły. Dobrze się czujesz?” – jednym tchem wyrzuciła z siebie Miriel.

„Nienajlepiej…”

Hator podbiegła do mnie i radośnie polizała mnie po ręce. Dostrzegłam na jej futrze krew. Natychmiast oprzytomniałam.

„Hator! Ona jest ranna! Co się stało?” – rzuciłam się do oglądania ran i opatrywania mojej najdroższej przyjaciółki. Kotka, wyraźnie zachwycona, zerkała z uwielbieniem na Miriel.

„Broniła Durgola.” – wyjaśniła Miriel – „Nie miałam wyjścia.” – dodała szybko – „Bez niej wszyscy byśmy zginęli. Jest niesamowita.”

„Nie walczyłaby tak zażarcie gdyby jej ktoś nie powiedział, że to ogry zraniły jej panią.” – odezwał się Borgil z szerokim uśmiechem.

„Co?!” – krzyknęłyśmy obie z Miriel jednocześnie wpatrując się w orka.

„Nic, nic. Wchodzimy?” – wskazał głową wnętrze klasztoru.

Podniosłam się z ziemi i zajrzałam ostrożnie do środka. Przed nami był długi, szeroki korytarz z wnękami na strażnice. Ciemno, cicho, groźnie. Poczułam dreszcze na samą myśl, co może się kryć w ciemnościach przedpogromowego klasztoru. Przywołałam Hator i spojrzałam dzięki jej zmysłowi w przestrzeń astralną. Od razu uderzyła mnie ilość czerni. Przestrzeń była spaczona. Zdecydowanie działał tutaj Horror. Nagle dostrzegłam ruch. W przestrzeni zamajaczył dziwny, lewitujący nad ziemią wzorzec. Zamarł wpatrując się we mnie. Hator warknęła i spróbowała się cofnąć. Przyjrzałam się duchowi, przypominał mnicha i wydawał się nie mieć wrogich zamiarów. Skłoniłam lekko głowę mówiąc „witaj”. Postać odpłynęła w głąb klasztoru.

Dzień chylił się już ku końcowi a mokre ubrania na ranach zaczęły nam przeszkadzać. Zdecydowaliśmy się odpocząć zanim wejdziemy do klasztoru. Borgil wyciągnął szablę i drzwi zamknęły się. Rozłożyliśmy obóz na miękkiej trawie niedaleko jeziorka i rozpaliliśmy niewielkie ognisko. Wysłałam Noir na skały prosząc, żeby sygnalizował nam każde niebezpieczeństwo. Miriel zagłębiła się w lekturze ksiąg zaś Borgil z Durgolem zaczęli ponownie badać szablę. Wyciągnęłam się na posłaniu. Rany, chociaż niewidoczne, bardzo mi przeszkadzały. Zastanawiałam się, czy to dobry pomysł wchodzić tam w takim stanie. Może i jestem Adeptem ale moje ciało ma jednak swoje granice. Obawiałam się, że jeśli w środku czeka nas walka to będzie ona dla mnie zbyt trudna. Leżałam w milczeniu gładząc miękkie futerko Hator, pogrążona w myślach.

„To ciekawe.” – odezwał się Durgol. – „Szabla ma wątki. Moim zdaniem jej magia jest skierowana przeciwko Horrorom, konstruktom i ożywieńcom.”

„Dostrój się.” – mruknęłam bez większego zainteresowania. – „Może się przydać tam w środku.”

„Znalazłam coś w księgach.” – wtrąciła się Miriel. – „Te istoty, które widziałaś we wnętrzu, są niematerialne ale mogą oddziaływać na rzeczywistość.”

„Czyli mogą nas zranić jeśli są wrogo nastawione.” – podsumowałam.

„Może nie są.” – optymistycznie stwierdził Durgol. – „To pewnie strażnicy, jak zobaczą, że nie chcemy nic złego to nas zostawią w spokoju.”

„Oby. Kładźmy się spać.”

Drużyna nie oponowała. Trzeba było odpocząć przed wejściem w paszczę Horrora. Zasnęłam błyskawicznie sycąc się kojącym ciepłem Hator.

Późno w nocy poczułam delikatne dziobnięcie w ramię. Przed moją twarzą stał wyraźnie zdenerwowany Noir.

„Co się stało.” – zapytałam cicho.

Kruk machnął głową gdzieś w kierunku skał.

„Ogry?” – dopytałam ale pokręcił przecząco głową.

„Cień.” – poinformował mnie mój skrzydlaty przyjaciel.

Zadrżałam. Bezwiednie dotknęłam Hator i spojrzałam w przestrzeń. Był między skałami. Czarny jak węgiel, śmiertelnie groźny. Obserwował.

„Mówiłeś Borgilowi?” – spytałam Noir.

Kruk spojrzał na mnie z takim politowaniem w oczach, że miałam ochotę parsknąć śmiechem. Podniosłam się szybko, zawołałam Borgila i obudziłam resztę.

„Czym jest cień?” – spytała Miriel rozglądając się trwożnie na boki. W ciemności nocy był niemożliwy do zauważenia.

„To konstrukt Horrora. Śmiertelnie niebezpieczny. Mój nauczyciel opowiadał mi kiedyś o nich. Poruszają się poprzez cienie, potrafią zabić najdzielniejszego Adepta w kilka chwil. Słyszałam też opowieści, że są manifestacją koszmarów nocnych.”

„Odszedł.” – zakrakał już głośno Noir.

„Gdzie?” – spojrzałam na kruka. Wskazał kierunek odwrotny do tego, z którego przyszliśmy.

„Tam gdzieś jest ta wioska, przed którą ostrzegały nas ogry.” – odezwała się Miriel.

„No nic!” – Borgil dorzucił do ognia. – „Poszedł więc idźcie spać a rano właźmy do tego klasztoru. Trzeba to załatwić zanim wróci z kumplami.”

Nie sposób było się nie zgodzić z orkiem.

Bez przygód dotrwaliśmy do rana a kiedy słońce stało już wysoko ponownie otworzyliśmy drzwi do klasztoru. Niestety zwierzęta zdecydowanie nie chciały wejść do środka. Jedynie Noir zachował spokój. Borgil próbował zmusić swojego wierzchowca do wejścia ale powstrzymałam go.

„Nawet jeśli teraz mu karzesz to jak w środku coś go spłoszy ucieknie na oślep i jeszcze zrobi sobie krzywdę. Lepiej żeby zostały tutaj pod pieczą Noir.”

Ork, niechętnie, przyznał mi rację. Zabrał swoje rzeczy z wierzchowca a ja poprosiłam Noir żeby pilnował zwierząt i natychmiast dał mi znać jeśli coś im będzie zagrażało. Kruk usiadł na skale a my wkroczyliśmy pewnie w ciemność klasztoru.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s