Obdarzona wieloma talentami – wywiad

TOP

8 lipca 2016 w lokalnej gazecie ukazał się krótki wywiad ze mną na temat mojej książki ale też RPGowej pasji. Ponieważ nie każdy miał możliwość przeczytać udostępniam tekst na blogu.

Miłego czytania 🙂

Monika Czyżowicz, autorka książki zatytułowanej ,,Obdarzona,’’ jest rodowitą opocznianką, która od niedawna przeniosła się razem z rodzicami do Buczku, małej miejscowości niedaleko Opoczna.

Obdarzona wieloma talentami, Pani Monika szkołę podstawową ukończyła w ZSS nr 1. Liceum Ogólnokształcące skończyła w Mariówce, gdzie mogła rozwijać swoją miłość do przedmiotów humanistycznych. Jest osobą, która niewątpliwie lubi wyzwania. Być może dlatego, tak na przekór wszystkiemu, wymarzyła sobie studia architektoniczne.

Spotkaliśmy się z panią Moniką, podczas tegorocznej Nocy bibliotek, gdzie opowiadała o swojej książce zatytułowanej ,,Obdarzona’’. Zaintrygowani tematem postanowiliśmy porozmawiać także na gruncie redakcyjnym, by przybliżyć jej sylwetkę mieszkańcom.

K.B. Pani Moniko, co skłoniło Panią do napisania książki o tematyce fantasy?

M.Cz. Wydanie książki to był jeden wielki przypadek. Zawsze lubiłam pisać. Jeszcze w podstawówce pisanie opowiadań, czy też wypracowań było moim ulubionym zajęciem. Powstanie ,,Obdarzonej’’ jest nierozerwalnie złączone z moją ogromna pasją, jaką jest granie w RPG, czyli Role Playing Game. Moja przygoda z tego rodzaju grą zaczęła się kiedy wyjechałam na studia do Warszawy. Po każdym spotkaniu, nazywanym sesją, zaczęłam spisywać nasze przygody na forum. Okazało się, że ludzie to czytają i chcą więcej. Kiedy jednak wróciłam do Opoczna stwierdziłam, że tutaj nie mam z kim grać, więc zaczęłam pisać. Moja koleżanka, która czytała opowiadania, ciągle pytała, co dalej, co dalej. I tak się stało, że z kilku opowiadań, w końcu powstała książka. To właśnie koleżanka po przeczytaniu całości, namówiła mnie, żeby ją wysłać do  wydawnictw. To był szok, gdy najpierw odezwało się jedno, a potem drugie wydawnictwo, zainteresowane wydaniem mojej książki. Zachęcana także przez rodziców uznałam, że warto. Choć kosztowało mnie to sporo pieniędzy, ale dzięki wsparciu rodziców udało się.

K.B. O czym jest ,,Obdarzona’’?

M. Cz. To fantasy, a więc gatunek w którym pojawiają się baśniowe stwory a świat jest wymyślony i nie ma nic wspólnego z naszą rzeczywistością. Książka jest inspirowana naszymi sesjami gier RPG w moim ukochanym systemie jakim jest „Earthdawn: Przebudzenie Ziemi”. Opowiada losy kobiety, która ryzykując życie opuszcza swój ginący świat w poszukiwaniu pomocy dla umierającego ludu.

K.B. Pani Moniko, a co to w ogóle są gry RPG? Przyznam, że nigdy nie słyszałam o tego rodzaju grach?

M.Cz. Generalnie, jak tylko wspominam o RPG ludzie dziwnie na mnie patrzą bo nie rozumieją o czym ja w ogóle mówię. Najprościej porównać je z teatrem. Mamy konkretny system, konkretny świat i grupkę osób która się spotyka. Jest jedna osoba zwana Mistrzem Gry, która będzie reżyserem odpowiedzialnym za rozgrywkę. Natomiast reszta graczy wybiera sobie swoją postać, ma papierowa kartę postaci i ustala kim chce grać, jaką rasą, profesją. Kiedy postać jest już gotowa Mistrz Gry wymyśla rozgrywkę, a my musimy reagować na to, co on nam podrzuci. Np. Mistrz mówi „wchodzicie do karczmy i widzicie bójkę”, i wtedy każdy z graczy deklaruje, co robi. To jest wszystko na żywo. Oczywiście nie przebieramy się. Nie mamy na sesjach komputerów. Siadamy twarzą w twarz i gramy swoje role. Na te kilka godzin stajemy się kimś innym. Kimś, kto w wymyślonym świecie przeżywa niesamowite przygody. Wystarczy kartka, ołówek, zestaw kości i nieograniczona wyobraźnia.

K.B. A czy pamięta Pani jak to się wszystko zaczęło? Gdzie po raz pierwszy zetknęła się Pani z tymi grami?

M.Cz. Zaczęło się w Warszawie, kiedy byłam na studiach. Moja koleżanka poznała chłopaka, który zajmował się odtwórstwem historycznym. Dzięki niej poznałam kilka osób z tego towarzystwa i okazało się, że niektórzy z nich grają właśnie w RPG. Dla mnie wtedy to też była totalna abstrakcja, dlatego zapytałam, czy mogłabym przyjść i popatrzeć na sesję. Tak to się zaczęło. Poszłam na jedną, drugą i kolejne sesje. Spodobało mi się. Choć z natury jestem osobą bardzo nieśmiałą w końcu zapytałam, czy mogłabym zagrać. Pierwsza sesja to był dla mnie dramat. Kiedy miałam się odezwać i zagrać moją postać byłam cała w nerwach. Po pierwszej sesji od razu wiedziałam, że chce więcej. No, ale jak już poszło to poszło. Spotykaliśmy się regularnie raz w tygodniu przez sześć lat. Od tamtego czasu upłynęło kilka lat. Zagrałam setki sesji, a dziesiątki poprowadziłam. Trochę nieśmiałości zostało, ale RPGi nauczyły mnie radzenia sobie z nią. Przełamywania swoich lęków. Dziś nie jestem w stanie wyobrazić sobie bez nich mojej rzeczywistości. Mam nadzieję, że przede mną jeszcze wiele zagranych i poprowadzonych sesji i wiele osób, które zarażę swoją pasją żeby też mogły doświadczyć tej niesamowitej magii jaką daje każda sesja.

K.B. A czy ta gra może się w ogóle skończyć?

M.Cz. RPG mają to do siebie, że można w nie grać latami i nigdy się nie znudzą. To nie jest gra komputerowa, która w pewnym momencie się skończy. Chyba, że wszyscy zginą, ale nawet wtedy w systemach RPG są sposoby wskrzeszenia postaci. Pierwsza drużyna w której grałam, nie przeżyła długo. Niestety porwała się na wroga, którego nie była w stanie pokonać. Natomiast drugą drużynę prowadziliśmy około trzech lat.

K.B. To długo!

M. Cz. Tak. Sesje odbywały się regularnie, raz w tygodniu. Spotykaliśmy się w mieszkaniach znajomych. Potrafiliśmy zacząć około 14.00 i siedzieć nawet 2.00 w nocy. Nasz ówczesny Mistrz Gry miał działkę pod Warszawą, więc czasami jak był długi weekend to graliśmy nawet przez cztery dni, przy okazji grillując.

K.B. Ile osób liczy drużyna?

M. Cz. Najlepiej dla Mistrza Gry jest wtedy, kiedy ma czterech graczy, bo to jest taka ekipa, która już może sporo zdziałać, a jeszcze nie ma chaosu. W naszej ekipie standardowo było sześciu graczy i dwóch albo trzech dochodzących.

K.B. Czy teraz, po powrocie do Opoczna, też Pani gra?

M.Cz. Jak przyjechałam do Opoczna to okazało się, że w mieście nie ma nikogo z kim mogłabym pograć. Wtedy odkryłam, że można grać w RPG przez internet. Dzięki czemu mogę grać z ludźmi z całego świata. Rozmawia się na skype a do rzutów kostkami i kart postaci są specjalne programy.

K.B. Czy nie myślała Pani, żeby rozpropagować grę wśród opocznian. Byłaby Pani  prekursorką RPG w Opocznie?

M.Cz. Tak. Myślałam o tym. W minionym roku powstał nowy Festiwal Fantastyki na Mazurach, w Twierdzy Boyen w Giżycku. W całym kraju organizowane są konwenty, na których nie tylko się gra. Zapraszani są na nie także pisarze odbywają się konkursy i prelekcje. Koleżanka napisała do mnie, czy nie zechciałabym wystąpić na konwencie jako gość. Zgodziłam się i udział w nim wspominam bardzo miło. Chcąc zareklamować tegoroczny festiwal udałam się do instytucji kulturalnych w mieście. Okazało się, że dyrektor MDK  jest zainteresowany, by gry PRG propagować w Opocznie. W lipcu mam zorganizować zajęcia dla dzieci biorących udział w wakacyjnych turnusach. Równie mile zareagował dyrektor MBP. Mam nadzieję, że zaowocuje to stałą współpracą.

K.B. Czy można powiedzieć, że to właśnie RPG zapoczątkowały powstanie ,,Obdarzonej’’.

M.Cz. Tak. Oczywiście, bo tak naprawdę, gdyby nie zainteresowanie moimi opisami na forum, o które ludzie się wręcz upominali, książka by nie powstała. ,,Obdarzona’’ powstała przez sen, który śnił mi się przez trzy, czy cztery noce z rzędu. Śniła mi się scena, która początkuje tą książkę. Zirytowałam się i zaczęłam pisać. Miało to być opowiadanie ale jakoś tak się rozrosło że wyszła z tego książka. Zaczęłam pisać w styczniu, a we wrześniu była już gotowa. ,,Obdarzona’’ jest tak samo szybka, jak szybko mi poszło pisanie. Akcja jest szybka, zwarta, jak na sesjach.

K.B. Planuje Pani kolejną część powieści?

M.Cz. Tak. Choć rozstałam się z wydawnictwem, które ją wydało. Teraz próbuję przerobić pierwszą część ,,Obdarzonej’’, żeby była taka bardziej spokojna, literacka, żeby było więcej opisów itd., bo ta wersja jest stricte sesyjna. Wstrzymuję się z poszukiwaniem nowego wydawnictwa, bo chcę wziąć udział w dwóch konkursach organizowanych przez największe wydawnictwo fantastyki ,,Fabrykę Słów’’. Na jeden z tych konkursów opowiadanie już powstaje. Powstaje także druga część „Obdarzonej”, ale najpierw, jednak, muszę poprawić pierwszą wersję żeby wydać obie w tym samym wydawnictwie.

K.B. Czy łatwo przychodzi wena?

M. Cz. W mojej opinii wena jest, tak naprawdę, bzdurą. Uważam, że 90% pisania to jest ciężka praca. Oczywiście iskra, pomysł, są potrzebne ale później to już czyste rzemiosło. Siadam do pisania i nagle potykam się o drobne rzeczy. Pisząc teraz opowiadanie konkursowe, w którym dwie bohaterki wspinają się nocą na Łysą Górę, a jedna z nich ginie, muszę wiedzieć, czy w Polsce stosuje się taśmy policyjne, by odgrodzić miejsce zbrodni. A jeśli się stosuje to jaką? Jakie są stopnie policyjne, bo w opowiadaniu pojawia się policjant prowadzący śledztwo, który musi mieć odpowiednią rangę. Sprawdzanie wszystkich nurtujących mnie kwestii zajmuje naprawdę sporo czasu.

K.B. Czy daje Pani komuś do przeczytania wersję roboczą swojej twórczości?

M.Cz. Tak. Szkice zawsze najpierw trafiają do mojej mamy, która chętnie czyta i wytyka błędy. Jest moim krytykiem, za co bardzo ją cenię. ,,Obdarzoną’’ przeczytała także moja 92-letnia babcia, której książka bardzo się podobała, choć wcześniej nigdy nie czytała książek z gatunku fantasy. Bolączką tych mniej znanych pisarzy jest to, że wiele osób w ogóle nie przeczyta książki, bo nie zna pisarza. Z reguły sięgamy po książki osób o wyrobionej pozycji na rynku wydawniczym. Przez to jednak, początkujące osoby, wydają się z góry skazane na przegraną. No cóż na sławę trzeba sobie zapracować i to ciężką pracą, bo wena tu nie pomoże.

K.B. Jest pani osobą o wielu zainteresowaniach. Prowadzi Pani bloga?

M.Cz. Tak. Zachęcam do zajrzenia na mój blog www.aurayablog.wordpress.com. Wszyscy zainteresowani będą mogli dowiedzieć się więcej na temat gier RPG a także poczytać moje relacje z sesji. Zamieszczam także recenzje filmów. Książek raczej nie, bo bardzo dużo czytam i zajęłoby mi to ogrom czasu. Kiedy nie gram, poza pracą zawodową, dużo mojego czasu zajmuje nasz ogród. Praca przy roślinach pozwala mi się wyciszyć i odreagować bolączki dnia codziennego.

K.B. Dziękuję za rozmowę i życzę spełnienia marzeń i wydania książek w ,,Fabryce Słów’’.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s