27 Mistrzowie planowania

Oczywiście nie zdążyliśmy nawet wyjść z domu, bo kiedy się przebrałam okazało się, że drużyna zmieniła zdanie i uznała, że nie ma sensu przeszukiwać ruin, natomiast Bum wpadł na inny pomysł. Zaproponował żeby użyć szkicownika, który dostał od Fildara, zmieniającego wygląd postaci.

– No wiecie, bo można się narysować i zmienić w kogoś innego, na przykład w Królową. – argumentował.

– Ale po co? – spytałam nieco zdezorientowana. Nie bardzo nadążałam za sednem tego pomysłu.

– Żeby zrobić zamęt. Polatać po mieście, robić dziwne rzeczy. Takie tam.

– Nadal nie wiem o co chodzi w tym planie.

– Ja sam nie wiem o co mi chodzi.

Nie doczekałam się wyjaśnień, gdyż rozmowę przerwało pukanie. Jeden z lokajów wniósł niewielką paczkę i podał ją Bumowi. Kiedy wietrzniak zaczął ją otwierać wszyscy, instynktownie, się odsunęliśmy. Na wypadek gdyby coś wybuchło. Na szczęście paczka okazała się prezentem od Fildara. Znajdował się w niej naszyjnik w kształcie tarczy, z niewielką kulką w środku, w której kłębił się błękitno-zielony dym.

– Co to jest? – spytała Miriel.

– Nie wiem. Prezent. – Bum założył wisiorek na szyję.

Pukanie znów wyrwało nas znad dywagacji dotyczących tajemniczego prezentu. Coś tu straszny ruch się zrobił w tym domu. Ten sam lokaj podał Bumowi kolejną przesyłkę. Tym razem był to list. Wietrzniak zabrał się do czytania a my znów wróciliśmy do dyskusji na temat planu. Ustaliliśmy, że przebiorę się za Królową i pójdę do zamtuza Arastosa narobić zamieszania. Liczyliśmy na to, że plotki dotrą do Królowej i postanowi wysłać na mnie swojego Ksenomatę żeby mnie zabić. Wtedy drużyna będzie już gotowa do działania i spróbuje go porwać.

W pewnej chwili dostrzegliśmy jak twarz Buma zmienia się gwałtownie przybierając wyraz pomiędzy przerażeniem a chęcią płaczu. Wietrzniak popatrzył na nas dziwnym spojrzeniem skrzywdzonego dziecka, po czym zmiął wiadomość, wsadził sobie do ust i zaczął przeżuwać.

– Lecę do Królowej! – poderwał się gwałtownie po chwili.

– Nie! – krzyknęła Miriel. – Zwariowałeś?

Wietrzniak usiadł.

– Ale Bum… – Durgol poklepał go lekko po ramieniu. – Co się stało?

– Nic. – odburknął. – Nie dotykaj mnie. – dodał płaczliwie odsuwając się. – Lecę do szefa. – znów się poderwał i zniknął za drzwiami.

Popatrzyliśmy po sobie zdezorientowani.

Nie minęła chwila kiedy Bum wleciał znów do pokoju taszcząc przed sobą butelki z alkoholem, które ustawił pieczołowicie na stoliku przed nami.

– Ktoś umarł? – spytałam zaciekawiona, gdyż mina Buma w połączeniu z butelkami wyraźnie świadczyła, że stało się coś złego.

– Nie. Tak jakby odwrotnie.

– Ktoś się urodził?

– Mam córkę. Dwuletnią.

– Och. Gratuluję. – uśmiechnęłam się do Buma.

– O kurwa! – jednocześnie zakrzyknął Salazar.

Ponieważ chwilę później pojawił się Borgil skupiliśmy się na piciu zdrowia córeczki Buma i wymyślaniu dla niej stosownego imienia, o ile jeszcze nie ma żadnego, co optymistycznie założył wietrzniak. Nie mogliśmy tego jednak ciągnąć w nieskończoność. Czas się kończył i trzeba było opracować jakiś plan.

Ustaliliśmy, że pójdę do Arastosa, jako Królowa, i oznajmię mu, że Szara Dłoń przejmuje jego zamtuzy, i że ma to błyskawicznie przygotować bo przyjdę to sprawdzić. Bum zaś miał polecieć do Wizgina żeby kupić skuteczną miksturę usypiającą i odtrutkę na jad żmii, na wypadek, gdyby ksenomanta potraktował mnie tym samym czarem, którego użył na magu. Poprosiliśmy też Buma żeby się dowiedział, w którym zamtuzie przebywa Arastos. Wietrzniak wykorzystał okazję i błyskawicznie się zmył.

Kiedy Bum wrócił byliśmy gotowi. Najpierw narysowałam im dokładny portret Królowej, żeby każdy wiedział jak wygląda a następnie poczekałam aż dotrą na wyznaczone wcześniej miejsca w okolicy „Kwiatu Marzeń”, zamtuza w którym najczęściej przebywał elf, po czym zmieniłam się w Królową i ruszyłam.

Muszę przyznać, że wszystko szło jak z płatka. Przynajmniej początkowo… Kwiat Marzeń znajdował się w lepszej dzielnicy, przy szerokiej ulicy, którą spokojnie mogły jechać dwa wozy obok siebie. Piętrowy budynek na dole miał restaurację, na górze zamtuz, z tyłu zrobiono spore patio, na którym siedział Borgil przy kawiarnianym stoliku. Po lewej stronie znajdował się ładny, nieduży park, w którym dostrzegłam Durgola czytającego książkę na ławce. Wiedziałam, że naprzeciwko Kwiatu, w przerwach pomiędzy kamienicami, ukrywali się Miriel, z Hator na rękach oraz Salazar, zaś nad swoją głową dostrzegłam sokoła. Wiedziałam, że Bum też gdzieś tutaj jest.

Wzięłam głęboki oddech i pewnym krokiem weszłam do budynku. Królowa ubierała się bardzo odważnie, więc w wydekoltowanej sukni z odsłoniętymi ramionami czułam się strasznie nieswojo.  Nie wiem czy strażnik mnie poznał. Miał nieco zdziwioną minę kiedy go mijałam. Przeszłam całą salę i udałam się na górę, gdzie dostrzegłam krasnoluda, który wyglądał jakby tam dowodził. Skierowałam kroki prosto do niego. Spojrzał na mnie, widziałam jak jego mina się zmienia.

– Pani… – jęknął i zgiął się w ukłonie. – Co Cię tutaj sprowadza?

– Gdzie ten obibok Arastos? – zapytałam władczym tonem. – Chcę go tutaj natychmiast widzieć.

– Tak. Tak. Już wołam.

Spanikowany mężczyzna rzucił się w korytarz. Rozejrzałam się po lokalu, ale nawet nie dostrzegłam jego szczegółów, tak bardzo byłam skupiona na udawaniu Królowej. W końcu usłyszałam otwierane drzwi i zobaczyłam zdenerwowanego elfa, który usiłował jednocześnie zawiązać troczki od spodni i wyglądać godnie, maskując swoje zdenerwowanie. Nawet mi się nie przyjrzał uważnie. Królowa musiała go potraktować bardzo paskudnie skoro jej widok wywoływał w nim taką panikę.

– Pani, czemu zawdzięczam….

– Twoja skuteczność jest bliska zeru. – weszłam mu w słowo. – Od dzisiaj wszystkie twoje zamtuzy przechodzą na własność Szarej Dłoni.

– Co?! Ale…

– Bez ale! Masz przygotować wszystko do przejęcia interesu. Przyjdę to sprawdzić.

Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam do schodów. Próbował mnie jeszcze zatrzymać pytaniami ale warknęłam tylko żeby nie marnował mojego czasu i wyszłam. Upewniłam się, że nikt mnie nie obserwuje i zniknęłam w jednej z uliczek.

Czekaliśmy.

Minęły może dwie godziny, kiedy nagle, na głównej ulicy, dostrzegliśmy Szarą Dłoń idącą na czele oddziału trolli. Arastos już na nią czekał przed wejściem do Kwiatu Marzeń. Orczyca podeszła do niego i strzeliła go w pysk, po czym weszli do środka. Byłam pewna, że to sprawka Buma ale wyjątkowo popierałam jego pomysł. Uwiarygodnił przejęcie, a przecież obiecałam Szarej Dłoni, że jak skończymy z tym miastem zamtuzy Arastosa będą należały do niej. Obok mnie wyrósł nagle Borgil.

– Raven, a gdybym tak połaził po zamtuzach jako ten elf to by się to nie przydało, żeby zrobić więcej zamieszania?

Zastanowiłam się przez chwilę.

– Mógłbyś. Ktoś w końcu powie Królowej co się tutaj dzieje.

– To weź mi go narysuj.

– Sam musisz. – podałam mu szkicownik.

Ork patrzył na niego przez chwilę z zastanowieniem. W końcu wziął przedmiot i zaczął rysować.

– I jak? – spytał kiedy skończył.

– Wspaniale. Wyglądasz zupełnie jak on. Tylko ten głos…

– Zawsze go można kopnąć w jajka. – podsunął usłużnie Bum, który najwyraźniej przysłuchiwał się naszej rozmowie z góry. – Ale ja tego nie zrobię. – dodał natychmiast.

– Zapijaczony elf, zapijaczony ork, żadna różnica. – mruknął Borgil, schował szkicownik i ruszył na obchód zamtuzów.

– Uwaga! Straż miejska! – usłyszeliśmy wszyscy głos Thar’zitta.

Wyjrzałam w uliczkę. Faktycznie szedł nią spory oddział straży miejskiej, zdążający wprost do zamtuza.

– Trolle. – usłyszałam zbolałe jęknięcie Miriel.

– Lecę po Iskrę! – natychmiast oświadczył Bum.

Straż weszła do budynku. Widziałam jak wpada tam Iskra a chwilę po niej wślizguje się Bum. Gdy tylko wyszedł zapytaliśmy co się dzieje w środku.

– Aresztują Szarą Dłoń, odwołałem trolle.

Grupa wyszła przed zamtuz i ruszyła w kierunku miasta.

– Miriel! – zawołałam w mowie powietrza. – Mogę ją stamtąd wyciągnąć ciemnością. Czy mam to zrobić?

– Tak! – padła błyskawiczna odpowiedź.

Kulą ciemności pokryłam całą grupę, wskoczyłam do niej, wyciągnęłam orczycę i przepchnęłam w jedną z uliczek, żeby zejść z oczu strażnikom gdy czar się skończy. Oddaliliśmy się od zamtuza i wreszcie spotkaliśmy wszyscy razem.

Szara Dłoń powiedziała nam, że wysłała Arastosa do pozostałych zamtuzów, żeby ogłosił ich przejęcie, i że zaproponowała mu współpracę. Kazaliśmy się jej na razie ukryć, gdyż dwóch strażników wróciło do zamtuza i tam zostało a sami polecieliśmy zgarnąć Borgila, żeby się nie spotkał z tym właściwym Arastosem, i zastanowić się co dalej.

– Mam tego dość! – oznajmiła Miriel kiedy tylko zostaliśmy sami. – Porywamy Arvala!

Konsternacja uciszyła nas wszystkich na chwilę.

– Jeszcze niedawno twierdziliście, że mój pomysł z porwaniem kapitana straży jest niedorzeczny. – zaczęłam ostrożnie. – Co się zmieniło?

– Nie ma mowy żebyśmy sprowokowali Królową aż tak, w tak krótkim czasie. – odparła zrezygnowana Miriel. – Zostało nam już tylko porwanie.

– Może zacznijmy od rozmowy? Tak jak proponowałam w drugiej wersji tego planu. Najpierw mu powiemy wszystko, w obecności Głosiciela Mynbruje, a jeśli nam nie uwierzy i będzie chciał nam zrobić krzywdę wtedy dopiero go porwiemy.

Miriel tylko skinęła głową. Najwyraźniej do naszej przywódczyni dotarło wreszcie, że naprawdę nie mamy nic do stracenia porywając kapitana straży. Możemy tylko zyskać.

Udaliśmy się więc bocznymi drogami na poszukiwanie Głosiciela. Stateczny krasnolud wysłuchał nas, stwierdził, że mówimy prawdę i że pójdzie z nami do Arvala. Usłużnie dał nam jeszcze kilka wskazówek na temat charakteru kapitana i jego manier, które to wskazówki miały sprawić, że nie wkurzymy go od razu na wejściu.

Zaanonsowaliśmy się ochronie stojącej na dole, a właściwie zrobił to Bum z właściwym sobie wdziękiem, oznajmiając, że oto przybył Bum Złotoskrzydły i jego świta. Nawet nam kazał stanąć na baczność ale tylko Borgil odruchowo wykonał rozkaz. Po krótkiej naradzie wewnątrz w końcu wyszedł strażnik i oznajmił, że kapitan wie kim jesteśmy i nie wpuści nikogo więcej prócz Buma i dwóch osób towarzyszących. Jasnym było, że powinna iść Miriel, jako najbardziej poszkodowana przez Królową oraz Durgol, który był naszą nadzieją na przekazanie trollowi informacji bez obrażania go przy okazji. Cała trójka, w asyście Głosiciela, weszła do środka, zaś reszta została na zewnątrz. Miriel obiecała relacjonować nam na bieżąco co się tam dzieje, więc słuchałam relacji na żywo powtarzając ją Salazarowi, gdyż Borgil znudził się po kilku minutach i poszedł do karczmy naprzeciwko, pić.

Pomysł okazał się trafiony. Opowieść Buma, którego udało mi się przed wejściem nauczyć żeby nie wchodził w słowo tylko czekał aż rozmówca skończy i wtedy mówił (aż mi się łezka w oku zakręciła kiedy później zganił Salazara mówiąc „nie przerywaj jak ktoś mówi, trzeba poczekać aż skończy…”) popartej konkretnymi i rzeczowymi słowami Durgola oraz barwnym opisem tortur, którym Miriel zakończyła rozmowę sprawiła, że kapitan uwierzył w naszą wersję. Reszta z nas została zaproszona w końcu do środka.

Alvar okazał się rzeczowym trollem, z dość racjonalnym podejściem do sprawy. Podzielił się z nami informacją, że Królowa obiecała mu, że w dniu wyborów, w godzinę udostępni mu swoją armię. I to nie byle jaką armię a wojsko złożone z niskokręgowych Adeptów.

– Czy to w ogóle możliwe żeby z Iopos, w godzinę, przybyła tutaj armia? – zapytał w końcu.

– Możliwe. – odparłam. – Jest Ksenomantką, ma Ksenomantę na usługach. Wystarczy im krąg ksenomancki, który połączy oba miasta i armia pojawi się tutaj w mgnieniu oka.

– A gdyby zniszczyć krąg? – zapytał Durgol. – Da się?

– Tak, pomyślałam o tym, żeby go zlokalizować i zniszczyć. Ale po co?

– Jeśli Królowa się dowie, że straciła moje poparcie. – wyjaśnił Arval. – Gotowa rzucić tą armię na Jerris.

– Nie zrobi tego. – zaprzeczyłam. – Pomyślcie. Miała wszystko pokojowo i po cichu. Jeśli zaatakuje zbrojnie będzie miała przeciwko sobie Imperium Therańskie, któremu już się nie podoba, że Iopos się od nich odsuwa i na pewno nie pozwoli na przejęcie Jerris. Nawet Throal nie pozostanie obojętny na zbrojną agresję. Uhl Denairastas nigdy się na to nie zgodzi.

– Zapewne masz rację. – poparł mnie Arval. – Nadal pozostaje problem zaprowadzenia porządku w tym mieście.

– Dogadaj się z naszym pracodawcą. – zawołał radośnie Bum. – No przecież obaj chcecie tego samego. On zostanie Burmistrzem, ty zostaniesz szefem straży czy jakimś tam ministrem wojny i raz dwa zrobicie tutaj porządeczek.

– I tak chciałbym porozmawiać z waszym pracodawcą.

– Ale to musimy cię chronić. – natychmiast zarządził Bum.

– Umiem o siebie zadbać. – burknął kapitan.

– Ej, ona zabiła maga! Potężnego maga. Jak się skapnie, że nie jesteś po jej stronie to cię prędziutko sprzątnie. No chyba, że umiesz dobrze udawać.

– Nie umiem udawać. – zasępił się Alvar. – Co w myśli to i na twarzy, że tak powiem.

– Nie masz potrzeby. – wtrąciłam się. – Aresztuj nas.

– Co?! – wyrwało się jednocześnie wszystkim zebranym w pokoju.

– Aresztuj nas. Wsadzisz nas do więzienia na te dwa dni. Ogłosisz, że aresztowałeś osoby podejrzane o bałagan w Jerris, Królowa nie nabierze podejrzeń co do Twojej lojalności a ty, Panie, jeszcze zyskasz w oczach radnych. Kiedy wygrasz przekażesz władzę naszemu pracodawcy a my znikniemy.

Ciszę, która zapadła po moich słowach przerwało jęknięcie Buma.

– Ja nie chcę za kratki… Do klatki… Nie dam się aresztować… Ile kosztuje nowe okno? – zapytał już głośniej.

– Bum i Thar’zitt uciekną, zaanonsują Cię naszemu pracodawcy a później pozostaną w cieniu. – dodałam. – To, moim zdaniem, najlepsze wyjście.

– Zgadzam się z Raven. – poparł mnie Durgol.

Miriel i Salazar także skinęli potakująco.

Alvar zawołał strażników, gdy kazał im nas aresztować Bum śmignął przez okno. Daliśmy się skuć. Na zewnątrz zerknęłam na karczmę i dostrzegłam Borgila, który właśnie podrywał się zza stołu i sięgał po broń.

– Borgil stój! – odezwałam się w mowie powietrza. – Sytuacja jest pod kontrolą. Wróć do domu zleceniodawcy, Bum i Thar’zitt wszystko ci wyjaśnią.

Uspokojony ork usiadł spowrotem i jakby nigdy nic wziął się za dopijanie trunku a my daliśmy się grzecznie odprowadzić do miejskiego więzienia. To był chyba nasz najdziwniejszy plan jak do tej pory.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s