37. Nieoczekiwany zwrot akcji

fantasy-2824654_640Zaczęłam już splatać magię ale rozproszyły mnie dyskusje Borgila z jednym z orków. Przyjrzałam się więc kamiennej kopule, zastanawiając się, czym może być. Wyglądała niecodziennie, złożona z kamiennych płytek, które można było wciskać. Na każdej z nich widniały elfickie litery, przemieszane ze znakami z włazów. Pośrodku tej dziwnej konstrukcji był trójkątny otwór. Miejsce na jakiś klucz zapewne. Muszę przyznać, że autor tego kaeru miał łeb na karku. Spojrzałam w przestrzeń astralną. Dostrzegłam silną magię zabezpieczającą, pustą przestrzeń pod kopułą oraz korytarz, prowadzący w dół. Co ciekawe, przestrzeń pod kopułą była czystsza niż ta nad nią. Jakim więc cudem w środku może być zamknięty Horror?

Poczułam jak Noir stuka mnie dziubkiem.

– Raven patrz. – wykrakał mi do ucha i machnął łebkiem w kierunku sklepienia.

Zerknęłam do góry. W rogu sufitu dostrzegłam oczko. Patrzyłam na nie zdumiona, kiedy nagle wypadła stamtąd mała kulka pergaminu, prosto pod moje stopy. Zerknęłam czy nikt nie patrzy, podniosłam zwitek i rozwinęłam.

„Na zewnątrz dwa Horrory. Ja nie jestem Horrorem. Musimy wzajemnie sobie pomóc. Zaufajcie mi.”

Przywołałam drużynę. Na szczęście Borgil pozbył się już orka. Pokazałam im wiadomość i uspokoiłam, że oczko na suficie jest efektem czaru a nie mocą Horrora. Nabazgrałam na pergaminie pytanie jak mamy się tam dostać. Odpowiedź przyszła w takiej samej formie.

„Przeniosę was. Wyraźcie zgodę.”

Popatrzyliśmy po sobie niepewnie. Opcje były dwie – albo na dole jest Horror i wciąga nas w pułapkę, albo siedzi tam sam twórca tego wszystkiego, co nas otacza, i faktycznie trzeba mu pomóc. W zasadzie nie mieliśmy zbyt wiele do stracenia. Za naszymi plecami narastały głosy, zbliżał się Sidla, którego współpracę z Horrorem podejrzewaliśmy od samego początku, w dodatku w asyście jakiegoś Szamana, zaś pod nami ewidentnie żył jakiś mag, być może właśnie ten, którego dzieła szukaliśmy. Decyzja była szybka. Tak czy tak musieliśmy pokonać Horrora, jeśli to była pułapka załatwimy to szybciej.

Odpisałam „Zgoda!” Tuż przed tym jak ogarnęła nas ciemność dostrzegliśmy wchodzących do komnaty orków.

Znaleźliśmy się w kwadratowym pomieszczeniu, wielkości około dziesięć na dziesięć metrów, kamiennym, kompletnie wyczyszczonym z wszelkich sprzętów poza jednym. Pośrodku komnaty, dość ciemnej, stał starczy, głęboki fotel, na którym dostrzegliśmy postać bardzo wiekowego elfa. Jego szaty mieniły się animacjami, był obwieszony artefaktami zaś na skroniach miał diadem z pulsującymi kamieniami.

Znano go pod różnymi imionami, ale nam przedstawił się jako Tarvanal Ptah, które to imię miało być tym prawdziwym. Okazał się być Ksenomantą jedenastego Kręgu i Iluzjonistą siódmego. Od razu przed oczami stanęła mi jego księga czarów. Jakąż on musi mieć tam potęgę po tylu Kręgach i latach… Tarvanal szczerze odpowiadał na nasze pytania. Jako młody mag używał magii krwi w sposób, w jaki używają jej Theranie i zamiast tępić Horrory próbował się z nimi dogadywać. Niemal cała jego rodzina, cały ród, ścigały go, bo przywołał jakiegoś Horrora, który wymknął mu się spod kontroli i wybił większość jego rodziny. Kiedy dotarł w okolice Lagos faktycznie był przekonany, że jest w stanie obronić mieszkańców przed Pogromem. Zabezpieczenia, które zastosował, zadziałały, ale nie był w posiadaniu zegara żywiołów, więc nie mógł stwierdzić, kiedy Pogrom się skończy. Właśnie dlatego postanowił stworzyć klucz, który pozwoli otworzyć kaer z zewnątrz, i ukrył go w kopalni pod Lagos.

Nie było trudno połączyć fakty. To o tym kluczu wiedział Szaman i nim zamierzał otworzyć kopułę. Ale gości kaer miał już wcześniej. Pierwsi byli orkowie. Nie byli nastawieni pokojowo. Zaatakowali mieszkańców, spychając ich do podziemnego Bastionu, czyli miejsca, w którym właśnie się znaleźliśmy. Wtedy nastąpił kolejny atak. W pozostałej części kaeru starły się dwa Horrory, jednym z nich był Kreator, którego pokonaliśmy w komnacie z błonami, i którego naturę Tarvanal zbadał dość dokładnie, zaś drugi okazał się mistrzem manipulacji, którego wzorzec pozostał dla Tarvanala tajemnicą. W Bastionie elf czuł się bezpiecznie, ale przebywa w nim jeszcze sporo Dawców Imion a kończy się jedzenie. Tarnaval nie czuł się na siłach, żeby móc wyprowadzić mieszkańców. Potrzebował pomocy.

– Nie mamy zbyt wiele czasu. – zakończył swoją opowieść. – Są nad nami. Mają klucz.

– A nie możesz ich tu ściągnąć? – zapytałam. – Tak jak nas? Przynajmniej Szamana z kluczem.

– Mógłbym spróbować go ściągnąć, ale mam bardzo mało siły, nie wiem, czy wystarczy.

– Nie zrozum mnie źle… – zaczęłam niepewnie. – Jesteś wysokokręgowym magiem, na pewno posiadasz czary, które mogłyby nam pomóc w walce. Może byłbyś w stanie mi je pokazać?

– A właśnie! – wtrącił się Bum. – No bo wiesz, myśmy tu w zasadzie to przyszli w innym celu. Szukamy dla naszej przyjaciółki takiego eliksiru, który ponoć zrobiłeś, co przedłuża życie. Bo ona jest smoczycą ale jest chora i umiera i to by mogło ją uratować, więc chętnie pomożemy z Horrorem, ale może moglibyśmy go dostać w zamian?

Elf milczał przez chwilę, po czym skinął głową.

– Tak, mogę ci udostępnić czary. Niestety jeśli chodzi o eliksir to muszę was rozczarować…

– Nie było go tutaj? – Bum wyglądał na zawiedzionego.

– Był. Dlatego jeszcze żyję…

Sens tych słów dotarł do wietrzniaka po dłuższej chwili. Na jego twarzy odmalował się smutek i rezygnacja.

– Czyli dupa. – westchnął. – Pewnie nie ma drugiego, co?

– Tak się składa, że może być. Formułę do niego stworzyli Denairastasi, być może mają jakiś w Iopos.

Twarz Buma się rozjaśniła. I tylko jego. Na dźwięk nazwy miasta cała reszta westchnęła ciężko. Cudowny plan – udać się na kolejne spotkanie z Królową. Przynajmniej ona się z naszej wizyty ucieszy…

Tarvanal obiecał nam jeszcze przedmioty, które wzmocnią naszą obronę magiczną i postanowił nas przedstawić mieszkańcom. Nie mam pojęcia, dlaczego uznaliśmy, że to odpowiedni moment, dlaczego nie uparliśmy się, żeby ściągnąć tego nieszczęsnego Szamana. Po raz kolejny zostawiliśmy wroga za plecami i poszliśmy poznać mieszkańców kaeru.

Elf poprowadził nas prostym korytarzem. Po mniej więcej trzydziestu metrach doszliśmy do ściany pokrytej fraktalami, które otwierały drzwi do. Oszołomiło nas światło i gwar głosów. Dostrzegliśmy t’skrangów, krasnoludy, orków, dużo dzieci i starców, mało Dawców Imion zdatnych do walki. Wyglądali na zmęczonych, byli bardzo szczupli, ale czuć było od nich wspólnotę. Gospodarz poprowadził nas do sali spotkań, gdzie przywitała nas pozostałość Rady Starszych. Dwóch t’skrangów, braci, R’stin Fechmistrz i F’stin Zwiadowca, trzeciego Kręgu, wiekowy krasnolud Gwador, Mędrzec czwartego Kręgu oraz młoda orczyca, Wilczyca, Czarodziejka drugiego Kręgu. Oczywiście Thar’zitt natychmiast zaczął wyczarowywać obiady dla wszystkich zaś walczący w zwarciu członkowie naszej drużyny naprawiać bronie i pancerze, jakbyśmy byli na wakacjach, bez Horrora siedzącego nam nad głową.

Zaczęliśmy się zastanawiać jak rozwiązać sprawę Horrora. Borgil się uparł, żeby wyzwać Sidlę na pojedynek. Plan miał szansę zadziałać. Trzeba było tylko ukazać w jakiś sposób jego poplecznikom, że to nie jest zwykły orkowy przywódca, a Horror, który ich omamił. Nie mogąc dojść do porozumienia, ponieważ część z nas uważała, że jest to głupi pomysł, który ork może przypłacić życiem, ustaliliśmy, że ściągniemy Szamana, przepytamy i wtedy podejmiemy ostateczną decyzję. Sidla pozbawiony klucza nie będzie dla nas stanowił zagrożenia. Przynajmniej przez jakiś czas.

Poszliśmy więc z powrotem do komnaty. Tarvanal ciężko usiadł na swoim fotelu.

– Witajcie. – usłyszeliśmy głos.

Tuż za fotelem zmaterializował się Sidla. Na jego szyi połyskiwał trójkątny przedmiot. Klucz. Uniesiona dłoń, zaopatrzona w nóż, spadła na Tarnavala. Jedynie Bum miał na tyle dobry refleks, że zdążył zareagować, rzucając się na Horrora, żeby zbić cios. Niestety nie był dość szybki. Elf dostał cios w skroń, zalał się krwią i osunął bezwładnie na fotel.

Bum, z cała swoją wściekłością, rzucił się do ataku na Sidlę. Zanim cios wietrzniaka go dosięgnął na orku pojawiła się purpurowa aura obronna. Widząc to Borgil chwycił krzesło z Tarvanalem, poderwał je z podłogi i rzucił się do wyjścia, chcąc ratować elfa. Niestety po kilku krokach się poślizgnął i poleciał do przodu tracąc równowagę. Mebel, wraz magiem, poleciał przez komnatę prosto w Thar’zitta, który właśnie cisnął kryształowymi pociskami. Na Horrorze pojawiła się pierwsza krew od zaklęcia Mistrza Żywiołów. Salazar wyskoczył w kierunku Thar’zitta, żeby przechwycić lecące w niego krzesło, jednak minął się z nim o centymetry, przewracając się na kamienną posadzkę. Dostrzegł to Bum, więc sprintem wpadł na mebel, przechwytując elfa, żeby zamortyzować jego upadek. Niestety Sidla okazał się równie szybki i dosięgnął mieczem wietrzniaka, tnąc go przez plecy, przez co Bum wykonał w powietrzu efektowną spiralę i padł na ziemię, w ostatniej chwili przekręcając się tak, że Tarvanal upadł na niego a nie na posadzkę. Za to krzesło dosięgnęło celu powalając Thar’zitta na podłogę.

Zajęłam się tkaniem wątków do tańca kości. Jedynego czaru, który mógł dać nam szansę unieruchomienia Sidli choć na chwilę. Usłyszałam jak Bum krzyknął:

– Wilczyca i reszta! Mamy tu Horrora!

Po czym pochylił się nad elfem, żeby sprawdzić, czy żyje. Salazar wstał i ruszył na Horrora ale Borgil był pierwszy. Jego cios, który wydawał się silny, ledwo zadrapał przeciwnika. Salazar wyprowadził cios szablą, zanim dosięgnął orka poślizgnął się, poleciał do tyłu, szabla wysunęła mu się z dłoni i poszybowała prosto w Buma. W ostatniej chwili wietrzniak zbił ją tarczą. Poczułam tuż nad głową powiew powietrza, kiedy broń śmignęła nade mną, uderzając o ścianę z brzdęknięciem.

– Tak się nie da skupić. – mruknęłam sama do siebie, splatając kolejny wątek.

Bum chlapnął sobie jakiś eliksir i ze zdwojoną furią rzucił się do walki, ramię w ramię z Borgilem. Niestety Horror poruszał się tak błyskawicznie, że żaden z ciosów nie trafił. Tymczasem do walki włączyła się Wilczyca oraz dwaj t’skrandzcy bracia. Oczy Sidli rozbłysły kolorem aury, która go otaczała. Poczuliśmy się skołowani, jakby coś mąciło nam w głowach. Thar’zitt wygrzebał się spod fotela i zaczął tkać wątki ja zaś rzuciłam czar, ale to, co zrobił nam Horror przed chwilą sprawiło, że moja magia była zbyt słaba, żeby się przebić przez jego obronę magiczną.

Tymczasem Sidla, ponownie, skupił się na atakujących w zwarciu i wyprowadził niezwykle celny cios w Borgila. Ork nie był w stanie go uniknąć, ani sparować, więc broń Horrora pozostawiła krwawy ślad na jego przedramieniu. Oczy Sidli rozjarzyły się ponownie. Komnatę przeciął krzyk Wilczycy. Dostrzegłam jak Salazar pędzi po swoją broń, podnosi ją i uderza w Horrora. Był jednak zbyt daleko i cios nie dosięgnął celu.

Widząc, że Sidla razi mocami Bum podjął jedyną słuszną decyzję, chwycił Tarvanala i zniknął z nim w korytarzu, odstawiając elfa do kaeru, poza zasięg mocy Horrora. Kolejny cios Borgila przebił się przez obronę Horrora, lekko go raniąc, ten zaś, w odwecie, użył chyba strzaskania kości, bo Kawalerzysta krzyknął z bólu, nogi się pod nim ugięły i poleciał na posadzkę. Lekki błysk ognia gdzieś z tyłu powiedział mi, że Thar’zitt próbował tym razem z kulą ognia. Brak efektu był deprymujący.

Gdzieś nad nami coś załomotało. Jakby na górze toczyła się bitwa.

Zdezorientowana nieco beznadziejnością naszych działań, i przestraszona wizją zwycięstwa Sidli, spróbowałam się zastanowić, co mogę wiedzieć o tym Horrorze. Niestety z odmętów umysłu udało mi się wyciągnąć jedynie imię – Aldis, ale kiedy je przekazałam reszcie mową powietrza, moich towarzyszy nieco olśniło. Bum odpowiedział po chwili, że słyszał o nim. Ponoć jest bardzo inteligentny, działał już przed Pogromem zadając straty poprzez manipulację Dawcami Imion za pomocą magii. Lubi patrzeć jak inni zabijają się dla niego. Borgil też dorzucił swoje trzy grosze mówiąc, że Aldis, podobnie jak gospodarz naszego kaeru, musi się mocno koncentrować na manipulacji i rozproszony nie będzie w stanie kontrolować swoich mocy ani talentów.

Sidla nie próżnował. Rozbłysk oczu i Horrora otoczyła powietrzna zbroja. Borgil, który jakimś cudem wstał z tą potrzaskaną nogą, zamachnął się mieczem, dość nieprecyzyjnie, by Sidla mógł się odsunąć i wyprowadzić kontrę, mocno raniąc Kawalerzystę.

– Światła i hałas! – wrzasnął Salazar. – Rozproszmy go!

Cały czas krzycząc rzucił się na przeciwnika, lekko go raniąc. Przed oczami mignął mi Bum, który wpadł do komnaty, chwycił Barona mamrocząc coś o leczeniu elfa, i czym prędzej wrócił do Bastionu. Mam nadzieję że wietrzniak wie co robi, bo za chwilę zostaną po nas tylko truchła. Moje myśli zagłuszył Borgil, który zaczął się drzeć, walić w tarczę i niewybrednie obrażać naszego przeciwnika. Thar’zitt chyba coś tkał, ale sądząc po jego minie nie wyszło.

Miałam już gotowy wątek. Pozostało tylko rzucić czar. Nie chciałam ryzykować zmarnowania kolejnej szansy, więc zaczerpnęłam z magii krwi. Jaka była moja radość, kiedy poczułam jak moja magia przejmuje szkielet orka, w którego ciele zagnieździł się Horror. Ruszyłam tanecznym krokiem przez komnatę a Sidla, zmuszony czarem, zaczął naśladować moje ruchy. Przyznam, że z boku mogło to wyglądać nawet zabawnie, tańczący Horror. Ksenomanta, który jako pierwszy wymyślił ten czar musiał mieć spore poczucie humoru.

Borgil wykorzystał ten moment nieuwagi perfekcyjnie, wbijając miecz głęboko w ciało Sidli. Horror, wkurzony, że nie może zareagować, spojrzał na mnie i nagle poczułam jak budzi się we mnie agresja, której nie jestem w stanie opanować. Zanim się zorientowałam co robię pazury same wysunęły się z moich dłoni i wyprowadziłam cios w Salazara. Szczęściem nie był zbyt precyzyjny i Fechmistrz kompletnie go zignorował wykorzystując moment i wbijając swoją szablę w Sidlę zanim ten zdążył znów aktywować tarczę obronną. Idealny moment wybrał także Bum, sprintem wracając na pole bitwy i uderzając, w niczego się nie spodziewającego horrora, od tyłu. Sidla odwinął się w geście obronnym, ale Bum zripostował cios i w mowie powietrza użył okrzyku bojowego, dezorientując nieco Horrora i lekko go, dzięki temu, raniąc. Swój cios poprawił także Borgil, znów raniąc Sidlę, zaś Salazar zaczął wymanewrowywać Horrora na lepszą pozycję. Niestety Sidla oddał cios Kawalerzyście, znów mocno go raniąc.

Usłyszeliśmy jak Thar’zitt odzywa się w mowie powietrza.

– Co tam się dzieje na górze? Jesteśmy Adeptami, walczymy z Horrorem.

– A my jesteśmy oddziałem pacyfikacyjnym króla Margara! – odezwał się wietrzniacki głos.

– Xarion? Szykuj się, zaraz wam otworzymy przejście. Zabierzcie mu klejnot! – zwrócił się do nas.

Sidla nie próżnował, kolejny cios zranił Buma, ale Salazarowi także udało się dosięgnąć Horrora i upuścić mu nieco krwi. Bum próbował chwycić klucz do przejścia, ale Horror był zbyt szybki. Borgil wciąż napierał. Znów dostrzegłam błysk oczu Horrora i usłyszałam za plecami jak Thar’zitt wybiega z komnaty.

– Mam dość! – warknęłam.

Z cała agresją, na jaką potrafiłam się zdobyć, wbiłam pazury w nogę Sidli. Metaliczny zapach krwi uderzył mnie w nozdrza kiedy skóra ustąpiła pod ciosem.

– Gryź! – wydałam rozkaz.

Łuska wyprysnęła z rękawa sukni. Zęby jadowe żmijki wbiły się w obnażone mięso. Twarz Sidli wykrzywił ból. Borgil bez trudu chwycił klucz i zerwał mu go z szyi a Bum dokończył dzieła, które rozpoczęła trucizna. Na wszelki wypadek, kiedy ciało orka osunęło się na ziemię, rozerwałam jego gardło pazurami, rozkoszując się tryskającą na boki krwią Horrora.

– Jedno zło wcielone mniej. – mruknęłam, gładząc delikatnie Łuskę w podzięce za dar jej jadu.

Borgil podał Bumowi klucz.

– Pędź otworzyć wejście, nie wiadomo co się dzieje na górze.

– Jasne! – wietrzniak chwycił klejnot i popędził w górę szybu.

– A gdzie Thar’zitt? – spytał Borgil rozglądając się po komnacie.

– Pobiegł do kaeru, może po pomoc. – odparłam wstając. – Poczekajmy na Buma.

Reszta drużyny tylko potaknęła.

Tymczasem kilkadziesiąt metrów dalej, w sercu Bastionu, Mistrz Żywiołów, z nieznanych nikomu przyczyn, rzucił czar. Przestrzeń astralna rozdarła się i czerń zaczęła spływać do wnętrza…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s